Slideshow

Chwila cierpliwości...

Sezon otwarty

Zdążyliśmy przed majówką! Rzeka okiełznana. Jeszcze pusta, przed sezonowa!



Kałużowcy

Idealny kierunek ku przygodzie? - mało ludzi, atrakcyjne widoki, nie da się nudzić czytaj: gwarancja, że wrócimy sponiewierani ale szczęśliwi. Jak się okazuje żeby znaleźć takie warunki nie musieliśmy pokonywać tysięcy kilometrów. Wystarczył spacer nieopodal domu. Tle że w deszczu.

Najwyraźniej rozpuszczeni klimatem w którym bywa sucho (pozdrawiamy naszych bliskich z irlandzkiej krainy Deszczowców) Polacy w deszczowe dni wolą kryć się w zaciszu domów. Bo w to niedzielne przedpołudnie okolica była zupełnie pusta. Cały deszcz, podeszczowe mgły i widowiskowe wyścigi ślimaków były na naszą wyłączność. Żadna kałuża nie mogła czuć się bezpieczna. Wszędzie wdepnęły dziarskie kalosze Maxa i Melaki. Bo w czasie deszczu dzieci nie muszą się nudzić.


Wiosenne wędrówki

Zima nie była zimą a wiosna jakoś nie mogła się obudzić. Więc pewnego dnia poszliśmy jej szukać. I znaleźliśmy - już na dobre. 


Pępek świata

Że niby świat jest kulą? Z perspektywy naszego nowego lokum trudno nam w to uwierzyć. Po kilku miesiącach od przeprowadzki, z racji zasiedzenia, zaczynamy rozumieć centryczne poostrzeganie świata naszych pra, pra, pra....przodków. Centrum świata jest tu gdzie my. Granice naszej codzienności maja wyraźne, groźne krawędzie, za którymi czyha na nas nieprzyjazna kipiel miasta z jednej strony, i ruchliwe ciągi komunikacyjne z drugiej. Mimo pozostawania w granicach stolicy nasze wyprawy do centrum są wyprawami „do MIASTA”. Na szczęście nie często tam wędrujemy. Trafiła nam się okolica gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki, albo ściślej -nogi. W zasadzie samochód zamieniliśmy na rower czy piesze wędrówki. Wszędzie blisko: do codziennych obowiązków, do lasu, na mikrowyprawy.

Na szczęście jak nas już wreszcie przyciśnie potrzeba zmiany krajobrazu niemal za płotem czeka ją bramy do wielkiego świata: lądem autostrada, powietrzem lotnisko. A za nią czeka prowokacyjne Nieznane. Czego chcieć więcej?

Zrowerowani

Czas rozprostować kości

Jeżeli nie udało nam się kupić biletów jesienią, zima staje się dla nas bardzo długa. W tym roku wyjątkowo długa. Nasza tegoroczna wędrówka była totalna - z malowaniem dwóch mieszkań i przerzucaniem 200 pudeł łącznie. Na nowe. Trochę czasu zajęło nam oswojenie znanych-nieznanych kątów. Wreszcie nadszedł dzień, kiedy wyszło słońce za w końcu powieszonymi zasłonami. I wyciągnęło nas na świat. Z nadzieją, że znajdziemy jakieś dowody na to, że zima już długo się nie utrzyma.

Znane-nieznane