Slideshow
Chwila cierpliwości...
Kałużowcy
Idealny kierunek ku przygodzie? - mało
ludzi, atrakcyjne widoki, nie da się nudzić czytaj: gwarancja, że
wrócimy sponiewierani ale szczęśliwi. Jak się okazuje żeby
znaleźć takie warunki nie musieliśmy pokonywać tysięcy
kilometrów. Wystarczył spacer nieopodal domu. Tle że w deszczu.
Najwyraźniej rozpuszczeni klimatem w
którym bywa sucho (pozdrawiamy naszych bliskich z irlandzkiej krainy
Deszczowców) Polacy w deszczowe dni wolą kryć się w zaciszu
domów. Bo w to niedzielne przedpołudnie okolica była zupełnie
pusta. Cały deszcz, podeszczowe mgły i widowiskowe wyścigi
ślimaków były na naszą wyłączność. Żadna kałuża nie mogła
czuć się bezpieczna. Wszędzie wdepnęły dziarskie kalosze Maxa i
Melaki. Bo w czasie deszczu dzieci nie muszą się nudzić.
Pępek świata
Że niby świat jest kulą? Z
perspektywy naszego nowego lokum trudno nam w to uwierzyć. Po kilku
miesiącach od przeprowadzki, z racji zasiedzenia, zaczynamy rozumieć
centryczne poostrzeganie świata naszych pra, pra, pra....przodków.
Centrum świata jest tu gdzie my. Granice naszej codzienności maja
wyraźne, groźne krawędzie, za którymi czyha na nas nieprzyjazna
kipiel miasta z jednej strony, i ruchliwe ciągi komunikacyjne z
drugiej. Mimo pozostawania w granicach stolicy nasze wyprawy do
centrum są wyprawami „do MIASTA”. Na szczęście nie często tam
wędrujemy. Trafiła nam się okolica gdzie wszystko jest na
wyciągnięcie ręki, albo ściślej -nogi. W zasadzie samochód
zamieniliśmy na rower czy piesze wędrówki. Wszędzie blisko: do
codziennych obowiązków, do lasu, na mikrowyprawy.
Na szczęście jak nas już wreszcie
przyciśnie potrzeba zmiany krajobrazu niemal za płotem czeka ją
bramy do wielkiego świata: lądem autostrada, powietrzem lotnisko. A
za nią czeka prowokacyjne Nieznane. Czego chcieć więcej?
![]() |
| Zrowerowani |
Czas rozprostować kości
Jeżeli nie udało nam się kupić biletów jesienią, zima staje się dla nas bardzo długa. W tym roku wyjątkowo długa. Nasza tegoroczna wędrówka była totalna - z malowaniem dwóch mieszkań i przerzucaniem 200 pudeł łącznie. Na nowe. Trochę czasu zajęło nam oswojenie znanych-nieznanych kątów. Wreszcie nadszedł dzień, kiedy wyszło słońce za w końcu powieszonymi zasłonami. I wyciągnęło nas na świat. Z nadzieją, że znajdziemy jakieś dowody na to, że zima już długo się nie utrzyma.
![]() |
| Znane-nieznane |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




