Slideshow

Chwila cierpliwości...

Wolny, choć dzieciaty

- Nie wychodzę, bo mam dzieci - powtarzane jak mantara. Fakt, kiedy się jest rodzicem bez zaplecza niani, z pracującą babcią, siostrą w zimnych krajach za morzem, łatwo nie jest. Ale, że się nie da? Ależ skąd!
My uwielbiamy wychodzic. Zwłaszcza w letnie wieczory. Wielką przyjemność sprawia nam szlajanie się po mieście (w innych niż nasza szerokościach geograficznych zwykle tętniącym życiem), wdychanie zapachu rozgrzanych chodników, słuchanie szumu parków, który wreszcie można usłyszeć. Oglądanie znanych a nierozpoznawanych nocą miejsc.
Ale, żeby móc wychodzić na nocne włóczegi, trzeba się jakoś organizować. My zabieramy nasze dzieci ze sobą. Jak? Oto jedno z rozwiązań;)




ps. na codzień NIE UŻYWAMY wózków;)

Indiańska przygoda

Najlepiej udają się nam szybkie i intensywne wypady. Mały plecak, w plecaku kilka rzeczy na krzyż i w drogę! Z takim bagażem trafiliśmy do Cieksyna, a dokładniej w jego okolice, gdzie śród lasów i rzek rozbiło się 470 Indian z...Polski i bliższych i dalszych okolic. 


Do pracy rodacy!

Nie ma jak wyciskać z siebie siódme poty w żarze południa. Tak bardzo wciągnęło nas grabienie, zwożenie, koszenie, karczowanie, chłodzenie się w rzece i lans na kocyku   że na zdjęcia nie starczyło czasu.

Zagórzeni

Jura ma wielką siłę przyciągania. Wróciliśmy! Miało być pół tygodnia a wyszły dwa dni. Czterdzieści osiem godzin wieczornych spacerów i rysunków o zmierzchu, wdrapywania się na skały, kapieli, wspinaczki po rozgrzanych skałach. Że krótko? Każda chwila liczy się tu więcej.



Zróbmy to inaczej

Zanim pojawiły się dzieci nasze kalendarze przyjemnie czerwieniły się bliskimi-dalekimi wyjazdami. Stolica tu, region tam. Na szybko, na tydzień, na weekend, na chwilę.
Potem jakoś tak się porobiło, że jeździliśmy dalej i na dłużej. I wcale nie zamierzamy tego zaprzestać, ale...

...nasze dzieci dowiadują się od nas o wielu miejscach, które:
1. nie są Indiami
2. nie są na bliskim Wschodzie
3. a choć względnie dalekie są nam bliskie dzięki koniunkturze na polskich pracowników - mamy czasy, kiedy "do rodziny w odwiedziny" lata się samolotem

Zatem idąc z duchem czasów rozpoczynamy nowy rozdział w rodzinnym podróżowaniu. Tymczasowo zmieniamy nasze wysłużone pojemne plecaki na wersję "slim"  - śliczniutkie, nowiutkie kabinóweczki - i zaczynamy podbijać Europę. Pierwsze bilety właśnie wydrukowaliśmy. Ruszamy jesienią.

Na początek kierunek Irlandia!